CIĄŻA

Wyprawka dla noworodka a przyszłość

Wyprawka dla noworodka

Z czym kojarzy Ci się wyprawka dla noworodka? Pewnie myślisz o tym co ja. Wiele razy o niej pisałam TU i TU. Jest jedna rzecz, której nie bierzemy pod uwagę – dalsza przyszłość. Trzeba bardziej przemyśleć tent temat niż jakie mebelki, ubranka czy wypasiony wózek kupić dla noworodka. To są rzeczy namacalne, na kilka miesięcy, lat. To co mam na myśli, jest w pewnym sensie inwestycją i „zabezpieczeniem”. Jak to bywa z takimi tematami, zdania są bardzo podzielone. Ludzie mają różne zdania i każdy ma do tego prawo.  Miałam też je i ja. Od czego zaczęłam? Postawiłam sobie pytanie – co jest dla mnie najważniejsze w życiu. Szybko sobie odpowiedziałam na to pytanie – jestem najbogatszym człowiekiem na ziemi, więc o TO bogactwo muszę zadbać. Stając się rodzicem, budując rodzinę zależy mi na jednym – wzbogaceniu się. Takim bogactwem są moje Maluchy i MUSZĘ zapewnić Ich przyszłość. Ty też jesteś najbogatszym Człowiekiem na ziemi lub dopiero nim będziesz? Każdy postępuje według swoich przekonać, możliwości i zna swoje potrzeby. Ale uważam, że tą część wyprawki warto przemyśleć. Masz na to cały czas ciąży – możesz poczytać, popytać lekarzy, innych rodziców. Warto czy nie (?) to Twoje zdanie…

Krew pępowinowa a wyprawka dla noworodka?

Tak, ja zaliczam krew pępowinową do wyprawki, gdyż fajnie się rozeznać w temacie. Tak, zrobiłam to za trzecim razem. Też miałam opory bo to nie są małe pieniądze i biłam się z myślami. Wiem, nie jest udowodnione w 100%, że w razie jakiejś choroby to nam pomoże, nie jest też powiedziane, że tej krwi użyję, ale nie jest też powiedziane, że za 15 lat nauka nie wybije się ponad wszystko i krew ta będzie bezcenna i będzie można robić cuda nie dziwy, a może jestem naiwna. Może. Tak możemy sobie gdybać, ale wolę dmuchać na zimne. Nie ukrywam, że nie chcę użyć krwi pępowinowej, mimo, że płacę roczny abonament, a jak ktoś coś płaci to chce wykorzystać to w 100%. Uchroń nas Boże, nigdy, przenigdy nie chcę by została użyta wśród mojej rodziny. Wiesz o czym mówię.

Krew pępowinowa – zbyt dużym kosztem?

Nie zaglądam nikomu do portfela, nie oceniam. Ale jak myślisz, że taka „przyjemność” zbyt wiele kosztuje, to nie zaprzeczam, nie są to małe pieniądze, jakby podliczyć długość życia rodziny. W zależności, z którego Banku Krwi skorzystasz, z jakiego pakietu, czy tylko pobranie krwi pępowinowej, krwi łożyskowej czy też ze sznura pępowiny. Ale porównam to do przykładu palacza, który wypala dziennie paczkę papierosów – to jest w zaokrągleniu 15 zł, przy np. 30 dniach w miesiącu jest to 600 zł, pomnożyć przez 12 miesięcy to jest 7200 zł. Mało czy nie? A już Ci mówię ile zapłaciliśmy my za pobranie krwi pępowinowej. Nadchodził Dzień Matki i skorzystaliśmy z promocji oraz bezpłatnego ubezpieczenia dziecka przez rok. Koszt takiego zestawu to około 1800 zł (po uwzględnieniu promocji) płatne jednorazowo za pakiet podstawowy i roczna opłata to 550 zł za przechowywanie krwi pępowinowej. Czy to dużo? I tak i nie.

Do trzech razy sztuka

Wymądrzam się a sama dopiero za trzecim razem pobrałam krew pępowinową. Było ku temu kilka powodów. Gdy byłam w ciąży z Julkiem, wielokrotnie słyszałam, że takie pobranie krwi pępowinowej jest inwazyjne. To jest główny powód, dlaczego nie pobrałam krwi pępowinowej. Bałam się, że mogę zaszkodzić, nie wiedziałam w jakim stopniu ale strach mnie przerósł. W ciąży z Lilką – czekałam na rodziców aż przyjadą by posiedzieli z Julim a ja załatwię tę sprawę i było za późno. Może to znasz, bo pisałam o tym TU. I po prostu nie zdążyłam. I powiem Ci, że oba myślenia są mylne. Pierwsza to blef – bo nie zaszkodzę dziecku. Druga to, niewiedza, moja niewiedza. Gdyż takie zestawy do pobrania krwi pępowinowej można „zakupić” na miejscu – w szpitalu. Podpisujesz umowę na miejscu, zobowiązujesz się do zapłaty i tyle. W ten oto sposób to zrobiłam. Powiedziałam głośno do Piotrka na porodówce „i znów nie pobierzemy krwi pępowinowej”. Usłyszała to położna i od razu zareagowała – zaproponowała, przedstawiła ofertę i do tego zadzwoniła by zapytać o zniżki na Dzień Mamy (Borys urodził się 25 maja), wcale nie musiała. Doceniam to bardzo, chęci, zaangażowanie no i…zaoszczędzone pieniądze.

 

Może cię zainteresować