MALUCH

Wizyta u okulisty – Jak przygotować dziecko?

Nie musi być traumą

Konieczność czy potrzeba, trauma dla dziecka czy chęć przyzwyczajenia do takich wizyt? Jak sobie odpowiedzieć na to pytanie jeśli się nie spróbuje? Często wizyta z dzieckiem u psychologa, okulisty, dentysty kojarzona jest przez niektórych rodziców z traumą dla dziecka, którą przeżyje. A czy tak musi być? Uważam, że nie, pod warunkiem, że dziecko współpracuje. Jeśli nie chce przystąpić do badania lub widać, że się boi – nie zmuszać go.  Po prostu nie jest na to gotowe i trzeba odczekać.

Każdy rodzic chyba tak ma, że jest przewrażliwiony na punkcie zdrowia swojego dziecka. Przynajmniej ja tak mam. Wolę dmuchać na zimne niż później żałować, że czegoś nie dopilnowałam. Nie zawsze się to udaje – wychwycić odpowiedni moment, ale warto próbować. Przynajmniej my spróbowaliśmy.

Wizyta u okulisty. A zaczęło się od…

Zwykłego robienia zdjęć córci, to te jedno oczko gdzieś tam „uciekało”, gdy pokazywałam jej zabawki w zasięgu jej wzroku dwa oczka nie patrzyły tak samo. Pomyślałam, że jak udam się wcześniej do specjalisty to uda się łatwiej „naprawić oko”. Podczas wizyty u pediatry, zapytałam czy zauważa, że dziecko zezuje. Lekarka widząc to co ja -„leci oczko”, dała nam skierowanie do okulisty dziecięcego. Nasza służba zdrowia… oczekiwanie na wizytę w ramach ubezpieczenia graniczy z cudem – kilka dobrych miesięcy lub dzwonić i pytać czy nie zwolniło się miejsce. Wiem, że oko dziecka stymuluje się do 6 -12 miesiąca życia i mogłam z tym poczekać. Jednak postawiłam na prywatną wizytę u okulisty dziecięcego, gdy moje maleństwo miało niecałe 3 miesiące.

Jak taka wizyta u okulisty wyglądała?

Wizyta u okulisty rozpoczęła się od wywiadu. Poinformowałam o swoich obawach związanymi z oczkiem córci. Początkowo lekarka zrobiła mi wykład na temat oka dziecka, to co prostsze zapamiętałam, natomiast o tych bardziej skomplikowanych rzeczach chyba nie musiałam pamiętać. Podczas tej rozmowy od razu usłyszałam, że nie widać, żadnej wady „lecenia” oka. Przeszłyśmy do badania. Okulistka świeciła latarką po oczach by sprawdzić reakcję oka oraz jakimś laserem, by sprawdzić punkt spojrzenia oka dziecka. Potwierdziła, że nic się nie dzieje niepokojącego a następnie wpuściła kropelki do oczu, które nie są szkodliwe dla oka dziecka. Po 20 minutach od wpuszczenia płynu wróciliśmy do gabinetu (wszedł również Julek z tatą, aby Zołza czuła się spokojniejsza) i znów lekarka powtórzyła to samo badanie. Stwierdziła, że maleństwo nie ma wady, a ja nie mam się czym martwić. Wyjaśniła, że ma dosyć szeroki rozstaw nosa, stąd moje wyobrażenia. Jednak mój niepokój… Przecież widzę, że oczka nie patrzą się tak samo. W odpowiedzi usłyszałam – czy jestem pewna, że oczka dziecka patrzą w jeden punkt? Hmmm nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, dlatego jeszcze i tak podpytałam by rozwiać swoje wątpliwości. Okulistka musiała mieć cierpliwość do mnie 🙂 kilka razy tłumaczyła mi to samo. No nic, ważne, że jestem spokojniejsza.

Korzystając z okazji, chcieliśmy sprawdzić wzrok starszaka. Zapytaliśmy jaki wiek jest odpowiedni i jak trzeba się do takich badań przygotować. Okulistka zaproponowała sprawdzenie wzroku Julka. Młody nie dał się. Mimo zachęcania przez lekarkę, ciężko było.  Nie zmuszaliśmy go – nie spowodowało to żadnej traumy, zniechęcenia.

Takie badania dobrze zrobić jak dziecko współpracuje. Co mam na myśli?

  • aby chętnie odpowiadał na zadawane pytania
  • rozróżniał zwierzątka, postacie, kształty na tablicy, gdyż nie ma tam literek jak w badaniu dla dorosłych
  • poćwiczyć zakrywanie oczek
  • zapoznać dziecko z noszeniem okularów, np. zakładać przeciwsłoneczne
  • przygotować dziecko do takiej wizyty poprzez rozmowę
  • świecić latareczką w oczka

Okulistka wyjaśniła, że dobrze przyjść jak dziecko ma 2 -4 lata na takie pierwsze badania kontrolne. Oczywiście jeśli rodzic nie zauważy czegoś wcześniej lub po prostu rozwiać swoje obawy, wątpliwości.

Mała galeria zabawy Młodego w okularach i spojrzenie Zołzy.  Załapała się też mama 🙂 Gdzie jest Wally? (czytaj ja)  :):):)

 

Może cię zainteresować