PODRÓŻE

Walencja. Co warto zobaczyć?

Walencja

Walencja jest trzecim co do wielkości miastem w Hiszpanii, zaraz po Barcelonie i Madrycie. Niewątpliwie jej lokalizacja jest atutem. Przepięknie położona nad Morzem Śródziemnym, kusząc piaszczystymi plażami. Poza pięknymi plażami, miasto posiada bardzo dużo atrakcji. Zapewne każdy znajdzie tu coś dla siebie – od podróżujących samotnie do podróżujących rodzin z dziećmi. Dlatego też, pokażemy Ci Walencję naszymi oczami. Gotowi?

W przeciwieństwie do poprzedniej wycieczki na Kos, ta jest spontaniczna. Zdecydowanie lubię przed wyjazdem mieć wszystko zaplanowane. Warto jest mieć cel podróży, sprawdzić miejsca, które nas zainteresują. W tym przypadku było inaczej! Nasz plan uległ totalnej modyfikacji. A to wszystko w wyniku pomysłu Piotrka. Jako, że byliśmy w okolicach Benidorm, do Walencji mieliśmy około godzinę jazdy samochodem. W drogę!

Podczas gdy Piotrek prowadził auto, ja planowałam naszą wycieczkę po Walencji. W rezultacie wyszło fantastycznie! Sami zobaczcie.

W poszukiwaniu Świętego Gralla

W Walencji byliśmy około godziny 11. Zaparkowaliśmy na parkingu podziemnym Interparking Glorieta Paz. Nasza wycieczka zaczyna się od Plaza de la Reina. Wydaje się być to najbardziej ruchliwy plac w całej Walencji. Byliśmy tu 30 września a turystów jak widać nie brakowało. Przede wszystkim plac jest przepiękny i urokliwy. Z tego miejsca odwiedziliśmy Katedrę Santa Maria de Valencia, popularnie nazywana Katedrą La Seu de Valencia. Niewątpliwie jest to, że to jedna z najpiękniejszych katedr w Walencji, którą wyróżnia piękna architektura. Jednak nie tylko dla jej architektury można tu spotkać turystów. Ważnym aspektem jest to, że przybywa tu bardzo dużo wiernych z uwagi na znajdujący się tu kielich, którym posłużył się Jezus Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy.

Blisko, bo kilka kroków dalej znajduje się Plaza del Virgen, który skupia wokół siebie Bazylikę Matki Boskiej Opuszczonych i Katedrę Santa Maria. W północnej części placu mieści się fontanna Turia, na której figuruje 8 postaci. Prawdopodobnie reprezentują one 8 rowów nawadniających Vega de Valencia.

Kolejnym miejscem, do którego chcieliśmy trafić był Plaza del Ayuntamiento. Ale zanim tam dotarliśmy, mijaliśmy piękne ulice i kamienice. Można było podejrzeć codzienne życie mieszkańców. Wszędzie były rozproszone kawiarnie i restauracje. Aż w końcu dotarliśmy na Plac Ratuszowy, który jest największym placem w Walencji. Jak sama nazwa wskazuje znajduje się tu Ratusz. Plac jest pięknie zagospodarowany. Znajdziesz tu restauracje a także piękną fontannę i ławki. W tym miejscu zrobiliśmy sobie krótką przerwę na odpoczynek. Podczas gdy my cieszyliśmy oczy widokiem, dzieciaki pobiegły schłodzić się pod fontanną. Ta bryza w taką pogodę była idealna.

Co skrywają Ogrody Turii?

Ze względu na to, że chcieliśmy jeszcze tyleee zobaczyć, wyruszyliśmy w drogę. Pewnie myślisz sobie, jak zachęciliśmy dzieci do takich wędrówek? Istotne w naszych wycieczkach jest to, że zawsze musi być dla nich przygotowana jakaś atrakcja. To właśnie jest ten moment. Dlatego też, ruszyliśmy do Jardines del Turia, czyli Ogrodów Turii. Niewiarygodne, ale niegdyś było to koryto rzeki Turii. Ze względu na powódź, która miała miejsce w 1957 roku i spowodowała śmierć, zniszczenia i straty materialne, koryto rzeki przeniesiono poza centrum miasta. W tym przypadku, postanowiono zaingerować w środowisko, z obawy przed kolejnym zagrożeniem. W ten sposób powstała ta zielona rzeka. Jest to pięknie zagospodarowana przestrzeń.

Pobyt w Ogrodach Turii miał swój powód. Oczywiste jest to, że chciałam pospacerować w tym miejscu. Jednak ogrody skrywały niespodziankę dla dzieci. Ponieważ znajduje się tu najbardziej pomysłowy plac zabaw jaki widziałam. Jest nim kilkunastometrowy Guliwer przywiązany do ziemi. Można się po nim wspinać po linach, zjeżdżać na licznych zjeżdżalniach. Ma on w sobie mnóstwo kryjówek. Z pewnością polecam, jeśli tylko odwiedzicie Walencję z dziećmi!

Miasto Nauki i Sztuki

W związku z tym, że dzieci bawiły się świetnie, łatwo nie było ruszyć dalej. Przekonaliśmy ich kolejną niespodzianką! Ale przed nią jeszcze jedno cudowne miejsce… Na te dwa ostatnie miejsca będą ochy i achy. Zrobiły na mnie prze-o-gro-mne wrażenie. Miasto Nauki i Sztuki, totalny kosmos! Przede wszystkim, ukłony dla Félixa Candela oraz Santiago Calatrava, którzy dali pomysł na to miejsce. Nie bez przyczyny miejsce to nazwane jest Miastem Nauki i Sztuki. Znajdziemy tu sale, na których odbywają się koncerty, spotkania, spektakle jak również muzea, planetarium, centrum nauki czy oceanarium, podobno największe w Europie. I to była kolejna niespodzianka dla dzieci.

Oceanarium

Niedaleko od modernistycznych obiektów znajduje się Oceanarium. Bez wątpienia jest to coś fantastycznego! Teren do obejścia mieliśmy bardzo duży, a do zamknięcia zostało 2 godziny. Zdecydowanie to za krótko by na spokojnie obejrzeć cały obszar i pokazy. Udało nam się zahaczyć na ostatni pokaz delfinów, także około 30 min już nam odpadło. Natomiast nie udało się już dostać na pokaz do kina 3D, a szkoda, wielka szkoda. Z pewnością dzieci byłyby zachwycone. W rezultacie, pozostało nam zwiedzanie obszaru. Zaczęliśmy od środka, te akwaria i przepiękne gatunki z dna oceanu, noo bajka. Samo to, że otoczona jesteś sufitem z rekinami robi wrażenie. Na zewnątrz można spotkać egzotyczne gatunki zwierząt jak i ptaszarnie. O tym oceanarium pewnie napiszę coś więcej w oddzielnym wpisie.

Podsumowując nasz pobyt w Walencji, cieszę się, że zmieniliśmy plany i trafiliśmy właśnie tu. Nieprawdopodobne jest to, że Walencja skrywa w sobie tak skrajne miejsca. Z jednej strony zabytki, katedry, stare miasto a w przeciwieństwie do tego Miasto Nauki i Sztuki.

I na tym kończymy naszą wycieczkę po Walencji. Chociaż żal było opuszczać to miejsce. Dla nas była zdecydowanie wyczerpująca. Wierzę, że Walencja zrobiła na Tobie takie samo wrażenie jak na nas! Dla wyjaśnienia… na mnie zrobiła ogromne wrażenie 😛

Może cię zainteresować