PODRÓŻE

Wakacje

Pierwsze wakacje z maluchem. Pytanie gdzie się wybrać. Posłuchaliśmy porad i pojechaliśmy nad nasze polskie morze. Słyszeliśmy, że to takie zdrowe, dziecko się nawdycha jodu itd. Ale czy tygodniowy pobyt wystarczy do „nawdychania” się tym jodem? Otóż słyszeliśmy, że to mit. Tak naprawdę, aby ten jod coś dał naszemu dziecku, powinno przebywać nad morzem ponad 3 miesiące.

Wcześniej, czyli 2 miesiące przed planowaną podróżą szukaliśmy odpowiedniego hotelu. Chcieliśmy aby był przyjazny dzieciom, miał salę zabaw i pływalnie, w razie gdy nie dopisze pogoda.Wybraliśmy miejsce- Novotel Marina w Gdańsku, świetnie umiejscowiony, nad samym morzem. Mnóstwo miejsca na plaży bez wyścigów kto pierwszy bo później nie będzie miejsc. Niecałe 3 km do sopockiego mola. Pogoda jak najbardziej udana co rzadko bywa nad naszym morzem. W związku z tym, większość czasu spędzaliśmy na powietrzu. Maluchowi pasowało bawienie się w piasku, nowe znajomości i naśladowanie kolegów. Na plaży przebywaliśmy od rana do południa, a czasem do późniejszego popołudnia. Później spacery do Sopotu, sala zabaw lub basen.

Jeszcze kilka miesięcy temu, nasz syn nie preferował sal zabaw. Jednak tu mu się spodobało. Był zachwycony, przechodzeniem w tunelu zrobionym z miękkiego tworzywa „klocków”, mazaniem się kolorowymi flamastrami czy zabawą z innymi dziećmi (poniżej mała fotorelacja). Tam spotykaliśmy innych rodziców z Polski i z poza kraju, którzy byli zadowoleni, że wybrali ten hotel, z uwagi, że jest przyjazny dzieciom. To jest fakt, było mnóstwo rodzin z dziećmi, dwie sale zabaw, dla tych najmłodszych i tych troszkę starszych. Nie mam zastrzeżeń.

Co zabrać ze sobą w taką podróż. Wszystko! Oczywiście niezbędne. Ubrania spakowałam na każdą pogodę, szczególnie dla naszego syna. Przed wyjazdem zrobiłam sobie listę rzeczy, których nie może zabraknąć. Ciuchy od letnich: koszulek na krótki rękaw, spodenek, czapeczki z daszkiem, po chłodne: bluzy, spodnie, kurtki, skarpety, swetry. Nie mogło zabraknąć balsamu z filtrem SPF 50 dla dzieci (kupiłam ziajkę za 19,90 zł), aplikatora do noska Frida, soli fizjologicznej, kropli do noska, opatrunków czy w razie gorączki Paracetamol dla dzieci.

Może nie było takiej konieczności, ale zabraliśmy ze sobą plażowy parasol, kocyk. Oczywiście była możliwość wynajęcia parasola czy leżaków na plaży. Łóżeczko turystyczne, hotel zapewniał, ale my zabraliśmy ze sobą swoje. A co, swoje to swoje, a miejsce w bagażniku jeszcze było.

Jeśli chodzi o prowiant dla naszego malucha, to zabraliśmy ze sobą. Były to słoiczki, przekąski, jogurty woda przeznaczona dla dzieci. Zastanawiałam się, czy nie kupić ww. produktów na miejscu. Ale dobrze zrobiliśmy, że wzięliśmy ze sobą, bo w pobliżu hotelu nie było za bardzo sklepów, by móc kupić takie „rarytasy”. Chyba, że były a my nie znaliśmy terenu…Poza słoiczkami, synek jadał z nami, dostało mu się kanapkę na śniadaniu, coś z obiadu czy po prostu bułę.

Zabawki. Brać czy nie? Wzięliśmy kilka zabawek, ale tak naprawdę nasz maluch nie miał kiedy się nimi bawić, bo większość czasu spędzaliśmy poza pokojem. Dobrym pomysłem były jedynie zabawki do piasku: wiaderko, łopatka, kubeczki. Nie zabrakło również mini baseniku dla syna z piłeczkami. Jednak nie był to obiekt jego zainteresowań a innych dzieci, które przybyły do nas z okolicznych kocyków 🙂

Podsumowując, wakacje były udane, nic nie zabrakło, na szczęście nie trzeba było korzystać z apteczki:)

Może cię zainteresować