MISZMASZ

Tata na medal?

Mój czas

Miałam urlop, no może nie dosłownie – taki pół-urlop bo częściowo zajmowałam się dzieciakami, ale tylko ciut ciut 🙂 Jako, że ten urlop przyszedł z dnia na dzień, ciężko było zmienić grafiki innych… Zaplanowałam sobie relaksacyjną niedzielę – spędzoną w domowym spa 🙂 poukładanie w głowie co mam do zrobienia, czyli zwyczajny odpoczynek. Na razie to mnie satysfakcjonowało. Za ścianą zmagający się tata z dwójką dzieci, mówiący, że wszystko jest pod kontrolą i chcący pokazać, że wszystko jest zrobione i daje radę z uśmiechem na twarzy. Wytrwale czytał SMS-y, ode mnie z poradami. Przecież wszystko słyszę, no nie? Zdanie mamy dobrej rady się przyda. Twardziel – nie daje po sobie poznać, że go to denerwuje – chce się pokazać – pomyślałam. Czy to dobrze dla Niego? A jeśli mi się spodoba i będę chciała tak częściej?

Jak to wyglądało?

Dzieci w piżamach przez cały boży dzień. Piżamowa niedziela chyba była. Julek samowolka, bo wie, że u taty może więcej. Trochę zabawy z dziećmi. Ganianie się z obiadami…i chwila dla Niego. Tak, w momencie gdy ululałam najmłodszą, Tata zajął się sobą a Julek sobą… No nic nie narzekałam, róbcie co chcecie – pomyślałam. Na dobre mi to wyszło, obiad podany do stołu, co chwilę herbatka, ulubiony sok wyciśnięty ze świeżych owoców i warzyw, kolacja. Czy mogłam sobie to lepiej wyobrazić? Wydawało się, że nie. A jednak, wychodząc na kontrolne wizyty do męża i dzieci – błysk. Posprzątane po obiedzie, zabawki nie były porozrzucane po całym pokoju. Jak Go nie pochwalić, prawda? Jeśli się takich rzeczy nie doceni w swoim mężczyźnie nie zrobi tego ponowie…Dumny z pochwał zapytał – kiedy chcesz znów taki dzień? Uwierzycie?! To ja myślałam, że będę musiała się upominać, a jednak On mnie uprzedził – mąż idealny? Czy coś chce lub będzie chciał? To się okaże…

Nie pamiętam, bym mogła tak się zresetować i nie myśleć o niczym. Wyjście do kina czy na zakupy wiązało się z myśleniem o dzieciach. Nie chodziło o to, że myślę, że dzieje im się krzywda ale o to, że ten Ktoś – zazwyczaj z rodziny, będzie miał ich dość i następny raz poproszony, nie zgodzi się by posiedzieć z dzieciakami. Dlatego nasz pobyt poza domem zmniejszamy do minimum i nie zawsze uda nam się wszystko załatwić czy po prostu się zresetować. Minusem jest trochę to, że nie mieszkamy w rodzinnym mieście i nie mamy możliwości podrzucenia dzieciaków po dziadkach 🙂 Taka oto rola rodzica…dobra organizacja, wyrozumiałość, podział obowiązków i wiele, wiele więcej 🙂

Macie czasem takie dni dla siebie?

 

 

 

Może cię zainteresować