MALUCH

Syndrom pierwszego dziecka

Syndrom pierwszego dziecka – istnieje?

O syndromie wicia gniazda, w tym kręgu, nie sposób nie wiedzieć, ale… Syndrom pierwszego dziecka? Kto to w ogóle wymyślił? Julek, tak On jest moim pierwszym dzieckiem. Wyczekanym, pierwszym i do tego synem. Bardzo chciałam mieć dziecko i bardzo chciałam by był to syn. Najchętniej nie wypuściłabym go z objęć. Dostałam czego chciałam. Co mogę dać od siebie? Daję. Przynajmniej tak mi się wydaje. Oddałam Mu wszystko, czyli siebie, nas… Dążyliśmy do tego by nic Mu nie zabrakło. Miał nas, miał dziadków, babcie, ciocie i wujków. A On miał ich, i nas, można powiedzieć na wyłączność, bo był jednym z pierwszych dzieci w tym kręgu. Od samego początku był przyzwyczajony do dobrodziejstw tego świata. Ja jako dziecko mogłam tylko sobie pomarzyć…ale to nie o sobie mam pisać 🙂

Uchowaj Boże!

Byłam tą matką wariatką 🙂 ale nie uważam tego za coś złego. Byłam trochę przewrażliwiona na punkcie bezpieczeństwa, zdrowia mojego jedynego dziecka. Chroniłam przed wszystkimi czym się dało. Brak kupek przez 2 dni – do lekarza, nie miał apetytu – do lekarza, kolki – do lekarza, pediatra miała już nas dość 🙂 Z każdym za przeproszeniem pierdnięciem do lekarza. Wyparzanie butelek, mierzenie temperatury mleka termometrem, częste mycie rączek, zabawek, telewizja ooo…to zło. Nie wszystkim dookoła zasłaniałam by odciąć go od TV. Poświęciłam się i raczej sama też nie oglądałam. Słodycze to zło, tylko chrupki, biszkopty, herbatniki to były słodycze mojego dziecka do lat dwóch. Później nie dało się uniknąć bo każda wizyta rodziny i gości kończyła się słodkością. Karmienie, oczywiście zrobię to najlepiej, bo wiem jak najwiecej wcisnąć, no przecież musi…

Co z tego mam?

Jeeej… Nadopiekuńczość to chyba…złooo. Serio. Wyrósł mi fajny chłopak, rozumny, sprytny, troskliwy ale…leniwy. Nie chce mu się samemu jeść, najlepiej to nakarmić (czterolatka!). Wiem, nie ma się czym chwalić, ale ten problem może już znasz bo pisałam TU o tym. Sam posprzątać? Święto jakieś aby się zebrał, też trzeba sposobem i poprzez zabawę. Nic mu się nie chce, trzeba do wszystkiego namawiać.

I wszystko obracam o 180 stopni i co widzę, raczej kogo… Lilkę. Mimo, że dalej wyparzałam, prasowałam i do tej pory to robię (dla Lilki i Borysa). Powtórzę, nie uważam by było w tym coś złego. Ale pomału odchodziłam od codziennego mycia zabawek, latania z każdym pierdnięciem do lekarza, i tak po kolei. Czy to syndrom pierwszego dziecka powoduje w rodzicach nadopiekuńczość? Masz pierwsze dziecko, do tego jedyne to na kim masz się skupić? Jest pewien moment w rozwoju dziecka – „Ja Siam” i tu może dać większą samowolkę. Wydawało mi się, że daję mu drogę wolną ale jednak wracam do tych czasów i pamiętam, że jednak tam gdzieś byłam…w zasięgu wzroku, obok, tuż przy nim i czuwałam. Teraz podchodzę do tego trochę inaczej i też nie wiem czy robię dobrze. Patrzę na to inaczej, przez pryzmat Lilki – i wiem, że się da. Ona jest przykładem zaradności i samodzielności. Jestem mamą ze starzem 4 lat więc dopiero studiuję rodzicielstwo, ale ta rola bardzo mi odpowiada i chłonę życie jak gąbka…

Może cię zainteresować