MALUCH

Rzuciła go! Nie jest jej łatwo…

On i Ona

Na przekór wszystkiemu, razem. On – niemile widziany w oczach Jej rodziców, zaliczony niemalże do wroga, który zakłóci Jej rytuały i przyzwyczai do siebie. W pewnym sensie bali się Go, by nie pochłonął ich córki w pełni. Robili wszystko by nie dopuścić do tego by byli razem, bo z tyłu głowy wiedzieli, że nie będzie to miłość na całe życie, a rozłąka będzie bardzo trudna. Chcieli uniknąć tego żalu, jednak bez skutku. On i Ona, nierozłączni, zawsze razem. Ona – nie widziała świata poza nim. Noce, noce bez niego były pogrążone smutkiem, tęsknotą i reakcją płaczu. Musiała czuć Jego obecność, a On musiał być blisko. Zawsze w stanie gotowości, bo był jej oddany i był dumny, że może Jej pomóc. On – wybawiciel, niechciany (przez Jej rodziców) przygalopował jakby na białym koniu, wymarzony, Jej Książę z innego świata, by Ją tylko i aż uspokoić, spełnić Jej potrzeby…  był z Nią zawsze i wszędzie.

Nikt nie znał dnia ani godziny, kiedy nadejdzie ta chwila, ten czas rozstania. Rodzice jedynie wiedzieli, że ten czas nadejdzie i że będzie trudny do przetrwana, podjęli kilka kroków, jednak Ona i On zawsze wygrywali. Rodzice nie mogli patrzeć na tą rozpacz, smutek, płacz – nie umieli Jej odmówić, pozwalali na bycie razem.

Zupełnie przypadkowo, niespodziewanie zgubiła Go – Ona, w wirze radości, szczęścia, euforii – zgubiła Go. Po niespełna 2 latach bycia razem – rozstali się.

Odsmoczkowanie – kiedy odzwyczaić dziecko od smoczka?

Kim są Ona i On, rodzice? To my we własnej osobie. Ona – Lilka i On – smoczek 🙂

Rola rodzica jest jedną z najtrudniejszych ról do odegrania. Musisz zagrać tak profesjonalnie by nie wzbudzić żadnych podejrzeń do tego co zamierzasz. Odsmoczkowanie – mieliśmy taki zamiar, ale zabieraliśmy się do tego jak pies do jeża. Najpierw „przyzwyczajasz” do noszenia, pamiętacie – TU a teraz smoczek! Chciałaś to masz babo jedna (!) nie jeden by pomyślał. Wyszło jak wyszło, coś za coś… Może nie tyle co baliśmy się, jak po prostu chcieliśmy uniknąć płaczu, marudzenia. Smoczek, no nie oszukujmy się jest uspokajaczem. Przy naszej złotej trójce był czasem wybawieniem. Także mieliśmy do tego opór, gdyż Borys też jest smoczkowym maniakiem i podejrzewaliśmy, że Lili będzie zabierała smoczka młodszemu braciszkowi. Do tego usłyszałam od logopedy, że smoczek nie jest dobrym rozwiązaniem dla dziecka. Miałam takie postanowienie, że chciałabym odzwyczaić Lili od smoczka zanim skończy 2 lata. Oczywiście nic na siłę i bardzo ciężko było nam podejść do tematu. Czekałam na odpowiedni moment, który nastąpił zupełnie przypadkiem.

To był znak!

Datę pamiętam jak dziś 31 maja – jedziemy po prezenty na dzień dziecka do galerii i pękła zawieszka do smoczka, a niedługo po tym zaginął smoczek. Szukaliśmy smoka, bez skutku. Tadam! Żarówka się zapaliła – odsmoczkowanie! Postanowiliśmy wykorzystać ten moment i wytłumaczyliśmy Lilce, że smoczek się zgubił i nie ma już smoczka. Ku naszemu zdziwieniu Lilka pogodziła się z nową dla niej sytuacją, no nic – nie chwal dnia przed zachodem słońca. Po powrocie do domu Mała Zołza znalazła dwa zgubione w domu smoczki, które myślałam, że przepadły. A ona trzymała je chyba na czarną godzinę 🙂 ale ciach pach i smoczków znów nie było – schowałam je. Baliśmy się nocy, bo w nocy najbardziej go potrzebowała. Dwie pierwsze minęły o dziwo bardzo spokojnie, jednak każda kolejna napadem mega pisku. Lili znalazła zamiennik by uporać się z brakiem smoczka – butelkę. Gdy obudziła się w nocy bez smoka od razu zasysała butelkę a wraz z nią niezliczone litry wody i pampers za pampersem. Wiesz co? Był pomysł Pana Męża by wrócić do smoczka.

Jednak kuuurcze już w to weszliśmy więc chciałam iść dalej. I tak zrobiliśmy, nie daliśmy się smoczkowi. Lilka od tego czasu nie ma już smoczka, jednak czuję, że jest jej go brak w niektórych sytuacjach. Odsmoczkkowanie to jeden z najtrudniejszych nawyków do odzwyczajenia. Szczególnie jak dziecko jest bardzo przywiązane. Ajjj… Jak było u Was?

 

Może cię zainteresować