MALUCH

Rozszerzanie diety niemowlaka

 Rozszerzanie diety niemowlaka – kiedy zacząć?

Hmmm…Przyjęło się, że dzieci karmione mlekiem modyfikowanym po skończeniu 4 miesiąca a dzieci karmione mlekiem matki po 6 miesiącu. Niedawno trafiłam na jakąś ulotkę, że wrzucono dzieci karmione mm i kp do jednego wora by rozszerzać dietę po 4 miesiącu. Jak takie rozszerzanie diety niemowlaka ma wyglądać? Ja jestem tego zdania, że Ty znasz siebie i swoje dziecko najlepiej i wiesz co dla Was najlepsze. Ja mam podwójne doświadczenie we wprowadzeniu pokarmów po 4 miesiącu i jeden po 6 miesiącu. Niczym się się prawie nie różniło, a wszystko to zależy od dziecka. Musi być po prostu gotowe.

Co będzie Ci potrzebne?

  1. Cierpliwość – uzbrój się w nią, bo będzie Ci potrzebna. Nie wszystkie dzieci od razu umieją połykać serwowany pokarm, a jeśli nawet łatwo im to przyjdzie to możesz zostać wielokrotnie opluta jak z karchera 🙂 Nowa bluzka, świetny makijaż? No proszę Cię…Zostanie troszkę odpicowany…Pamiętaj także, że nie wszystko musi Maluchowi smakować od razu lub może nawet odmówić jedzenia papki.
  2. Nie spiesz się – tak, to bardzo ważne. To, że na słoiczku czy ulotce napisane jest po 4 miesiącu, nie oznacza, że całą przygotowaną zawartość masz od razu wpakować w brzuszek Malucha. Wiedz, że to na niego nowość, do tej pory było karmione tylko mlekiem. Dobrze jest dać dziecku najpierw na spróbowanie i poćwiczenie połykania. W przypadku wprowadzenia większej ilości produktów w jednym czasie, może trafić, że „coś” uczula dziecko i trzeba to wyeliminować, ale co? Czyli zacząć wszystko po kolei…
  3. Nie zmuszaj – jeśli Maluch ma już dość lub odmówi jedzenia nie wciskaj na siłę na zasadzie „za mamusię, za tatusia, już ostatnia łyżeczka” bo może mieć to odwrotny skutek. Tak samo w przypadku, gdy Maluch nie chce nawet próbować, nic na siłę jak rozszerzenie diety niemowlaka zaczniemy tydzień później nic się nie stanie.
  4. Obserwacja – jest także bardzo ważna. Warto obserwować czy na wprowadzane produkty dziecko nie jest uczulone lub nie sprawia innych dolegliwości jak u nas —>TU.

 Od czego zacząć?

Warzywa, owoce, kaszki? W jakich ilościach? No właśnie, jak byłam zielona w tych sprawach nigdzie nie mogłam znaleźć jak to wszystko wprowadzać. Co z tego, że dostałam ulotki z piękną tabelką ze schematem jak powinno wyglądać rozszerzanie diety niemowlaka? Żyłam w takim przekonaniu, że te wszystkie produkty MUSZĘ wprowadzić bo…moje dziecko nie otrzyma tego co powinno. I tu się zgubiłam, wiesz, za szybko wszystko chciałam wprowadzać pierwszym razem. Dziwi Cię to? Nie miałam tej wiedzy, a przecież to takie „proste”. Jak ja rozszerzałam dietę moich Maluchów? We wszystkich przypadkach zaczynałam od warzyw – na początku jednoskładnikowe – przez 2-3 dni to samo warzywo. Jeśli się przyjęło, w sensie, że posmakowało i nie było żadnych uczuleń, leciałam dalej. Później warzywa mieszane. Jak się przyjęły warzywa, wprowadzałam owoce. Starałam się nie wprowadzać dwóch nowości w jednym czasie, robiłam wszystko krok po kroku i trwało to dość długo.

Jak wyglądało rozszerzanie diety niemowlaka u mnie?

Ja nie jestem w tych sprawach ekspertem. Dużo pytałam lekarzy, innych dzieciatych, doświadczonych mniej i więcej i dużo czytałam. Tak jak wcześniej pisałam zaczęłam od warzyw – nie ukrywam, że posługiwałam się słoiczkami „pierwsza łyżeczka”. Do tych pierwszych warzyw należały: pasternak, dynia, marchewka, kalafior, zielony groszek, brokuł. Podawałam te papki w miejsce pory obiadowej – przykładowo Maluch jadł 180 ml mleka – zamieniałam to na 1/3 słoiczka + 120 ml mleka. Taki schemat żywienia przez około 2-3 tygodnie. Później zwiększałam porcję do 1/2 słoiczka + 100 ml mleka, jak już przeczuwałam, że Maluch da radę zjeść całą porcję słoiczka to odstawiałam już w to miejsce mleko. Taki sam schemat wprowadziłam przy owocach w miejsce podwieczorku. Kaszki i kleiki zastąpiły śniadanie – kiedyś korzystałam z kaszek mleczno – ryżowych itp. Aktualnie korzystam ze ściągniętego swojego mleka i rozrabiam w nim kaszki i kleiki.

Dlaczego używałam dań gotowych?

Takie było zalecenie lekarza alergologa – słoiczki lub warzywa mrożone. Gdy rozszerzałam dietę Malucha, była pora zimowa, gdzie nie było krajowych świeżych warzyw. Gdy lekarz usłyszał w styczniu/lutym, że Borys jadł brokuła z marketu – zrobił mi wykład. W sumie sama mogłabym dyskutować na ten temat, bo też nie wiem z jakiej pory roku pochodziły warzywa mrożone czy słoiczkowe. No cóż, minęła brzydka zima, zaczęły się warzywa krajowe to i pichcimy sami. Samodzielne gotowanie rozpoczęłam po „degustacji” Malucha. Jak już posmakował i zaakceptował, czas na mnie 🙂 Takie porcie przygotowuje na 2, 3 dni. Słoiczkami posługujemy się sporadycznie – głównie przy wyjazdach.

 

 

 

Może cię zainteresować