MALUCH PARENTSY

Rodzicem się nie rodzisz Rodzicem się stajesz!

Rodzicem się nie rodzisz rodzicem się stajesz !

Wszystkiego w życiu trzeba się nauczyć, od chodzenia, po mówienie i inne czynności, podobnie jest z rodzicielstwem. Bycia mamą czy tatą trzeba się nauczyć, pragnąć tego z całych sił. Dać z siebie wszystko, co jesteś w stanie dać swojemu dziecku…miłość. Za tym idzie bezpieczeństwo, poświęcenie uwagi, wykonywanie wspólnych czynności. Z biologicznego punktu widzenia rodzicem jesteś już po urodzeniu dziecka. Czy wystarczy być tylko biologicznym rodzicem i reszta się nie liczy? Jednak by być prawdziwym rodzicem należałoby brać czynny udział w życiu dziecka. Pamiętaj, że rodzicem się nie rodzisz rodzicem się stajesz. To ono bierze z Ciebie przykład, to Ty jesteś dla niego wzorem do naśladowania. Chcesz mieć idealne dziecko? To od nas – rodziców, zależy to na jakiego człowieka wychowamy nasze dziecko. Dlatego też dobrze brać czynny udział w jego życiu, aby ono miało w nas oparcie, zaufanie i mogło zwierzyć się z czym się boryka.

Decydując się na dziecko, powinniśmy pamiętać o tym, że ono nie jest tylko zachcianką, gadżetem, bo Kryśka ma to ja też chcę dziecko. Życie nie jest wysłane różami. Jest to ciężka praca, obowiązek. Musimy pamiętać, że dziecko ma swoje potrzeby, różne zachowania i może nam nie raz zaleźć za skórę. Wtedy nie wiemy zupełnie jak reagować, zachować się. Już gdzieś to kiedyś pisałam, że urodziłam dziecko a później łożysko, żadna instrukcja obsługi nie była dołączona. A dziecko nie posiada włącz/wyłącz czy MUTE. Wiesz czemu? Powtórzę się…dziecko nie jest zabawką, gadżetem. Gdy rodzi się dziecko, człowiek staje się rodzicem, kimś odpowiedzialnym za drugiego człowieka w wersji mini. Możesz czytać, radzić się ale to nie to samo co życie „na żywo” w przystosowaniu w rodzinie.

Trzeba chcieć

Uczymy się być rodzicami, jednak narastająca presja bycia idealnym rodzicem jest coraz większa. Chcemy być najlepsi w tym co robimy i udowodnić światu, że nadajemy się do noszenia miana „Rodzic”. Wielu rodzicom na pewno przytrafiają się jakieś nieprzewidziane wpadki, błędy wychowawcze. Tego nie unikniemy, jednak możemy pracować na nasze miano rodzica. Jak to zrobić? Zauważyć, tak, zauważyć dziecko. To, że jesteśmy notoryczne zajęci, pracujemy, jesteśmy zmęczeni ciągłą pracą lub chcemy po prostu ugotować obiad i ciągle mówimy NIE, NIE TERAZ, na każde przyjście do nas dziecka z jakąś intencją. A do kogo ma przyjść, skoro jesteśmy najważniejsi dla niego na całym świecie. Odmówienie raz, drugi, za trzecim razem nie przyjdzie i relacja rodzic – dziecko będzie w pewnym stopniu zaburzona.

Fajnie mieć również rytuały, masz takie? Ja mam, podczas spaceru Julek opowiada mi cały pobyt w przedszkolu. Podobnie przed snem dzieci, idę z nimi porozmawiać, wtedy mają taką chęć (bo wszystko robią by nie iść spać) i jestem takim ich „spowiednikiem”. Mówią co by chcieli czy co zdarzyło się podczas dnia, co im się podobało a co nie. To co mnie bardziej zainteresuje, podchodami wydobywam z głębi duszy. Tłumaczę, kończę jakąś krótką, miłą opowieścią, tulę i wychodzę. Wtedy mam swoje refleksje i analizuje jakie potrzeby mają moje dzieci. A Ty, Jakie masz sposoby na bycie razem?

Może cię zainteresować