MISZMASZ

Nieznajomy – prawdziwa historia

Chwila nieuwagi i…

Przyszła wiosna, zaczęło się robić cieplej, przestaniemy dzieci ubierać na cebulkę, dzięki czemu łatwiej będzie się im poruszać a co w związku z tym? Julek napadnie na place zabaw, będzie chętniej wychodził na podwórko niż zimą. Co się kryje za otwartym placem zabaw, parkiem lub miejscem gdzie jest trochę więcej ludzi? Kryje się to, że chwila nieuwagi i…

Mamo? PA!

Mniej więcej rok temu, wyszłyśmy z mamą na spacer z Julkiem. Miał trochę ponad 1,5 roku. Cieszył się, że nareszcie może pobiegać po placu zabaw. Co myśli rodzic? A niech się wybiega, zdrowszy będzie, lepiej zje, lepiej zaśnie. Dołączyłyśmy więc do ganiania się z nim obok miejsca zabaw. Z daleka widziałam nadchodzącego starszego pana, to pomału usunęłam się z drogi by przeszedł. Julek jak to Julek uśmiechnął się do niego, więc i nieznajomy odpowiedział uśmiechem wraz ze zdaniem „cześć, idziesz  ze mną?” wyciągając swoją dłoń. Julek spojrzał na mnie i powiedział „mamo, pa” machając swoją rączką a drugą łapiąc dłoń starszego pana. Moja mina bezcenna, z jednej strony strach i przerażenie z drugiej sprawdzian co dalej…Chcąc sprawdzić reakcję syna odpowiedziałam „pa” myśląc, że zwątpi i przybiegnie do mnie. Nie przestraszył się, odwracając się zmierzał z obcym mężczyzną. Przestało być to zabawne, mimo, że starszy pan był trzy kroki ode mnie. Nieznajomy widząc, że Julek był chętny pójść z nim, zatrzymał się i w tym momencie zawołałam Julka by przyszedł do mnie. Pożegnał się i przyszedł do mnie. Nieznajomy życzył miłego dnia i poszedł…

A jednak!

Nie spodziewałam się takiej reakcji syna. Wiedziałam, że uwielbia swoich dziadków, wujków, ogólnie mężczyzn, z których bierze przykład i czasem naśladuje. Myślałam, że jest nieufny do nieznanych mu osób, a jednak. Niby się tłumaczy, mówi i co? Jak łatwo można zwabić, małe, ufne dziecko, wystarczy tylko być miłym, zaproponować coś czy dać coś by poszło z zupełnie obcą osobą. Zaczęłam mieć przewidzenia jak w filmie „final destination”  i te moje myśli: a gdyby… podjechał samochód, podbiegliby jacyś mężczyźni i zabrali mi go, a gdybym była jedną z mam, które zamiast pilnować dziecka na otwartym placu zabaw non stop patrzy w telefon. Julek by przepadł, może nawet bym nie zauważyła, że ktoś tak po prostu sobie go wziął. Zamykam oczy i wytrząsam te myśli.

Nieznajomy czyli…

Mój apel. Tą moją historią, chciałam wyczulić szczególnie rodziców i osoby, które zajmują się na co dzień dziećmi, by miały oczy dookoła głowy. Szczególnie teraz, gdy nadchodzi czas, gdy wychodzimy by spędzić więcej czasu na powietrzu. Nieznajomy, na którego trafiłam pewnie nie miał w intencji zrobić krzywdy mojemu dziecku, ale są pewnie tacy co czyhają by porwać, skrzywdzić malucha. Dla mnie jest to przestroga, mimo, iż miałam syna cały czas na oku i byłam w towarzystwie mamy, która również nie spuszczała go z oczu.

 

Mieliście podobne historie? Zaczepiano Wasze dziecko?

Może cię zainteresować