MISZMASZ

Nie sypiam tylko z Nim i dobrze mi z tym…

Nie sypiam tylko z nim – Nie, Nie, Nie!

To był Jego pomysł! Od początku byłam nastawiona na NIE. Ma swoje łóżko i tam jest jego miejsce podczas snu. Nigdy nie chciałam doprowadzić do tej sytuacji – by ona czy on spało razem z nami. W roli rodzica nie może być wszystko tak pięknie, rodzice zazwyczaj sypiają razem a ja? Nie sypiam tylko z Nim – moim mężem, do snu dołączają nasze Brzdące. Do Julka (gdy był niemowlęciem) wstawałam w nocy tyle razy, ile było trzeba, ale zawsze odkładałam go do łóżeczka. Dosyć szybko przeniosłam łóżeczko do jego pokoju, by nie przyzwyczaił się do naszej sypialni. Co do Lilki – nie znała innego miejsca niż swoje łóżeczko. Nie musiałam szczególnie o to dbać, bo musiała mieć swoje i tyle. A gdy pojawił się Borys…Borys to Borys – indywidualista. Spanie z dzieckiem, jesteście na tak czy nie?

I po co to wszystko?

Starania poszły na marne? Z jednym dzieckiem jest się łatwiej ogarnąć. Julek odkąd poszedł do przedszkola śpi zazwyczaj z nami, tzn. zasypia u siebie a i tak ląduje u nas w sypialni. Dodatkowo po wyjeździe do dziadków i odkrycia możliwości spania z rodzicami, na pace w łóżku jest Lilka. Lilka Zazdrośnica, widząc Julka śpiącego z nami nie może dać za wygraną – także wędrowniczek przychodzi do nas. Tak, tak śpimy we czwórkę. Spanie z dzieckiem/ dziećmi na plecach, na głowie, skopani, bez kołderek i poduszek. Koc leży w zanadrzu, bez poduszki przeżyję, ale wstawałam półżywa, obolała. Po czasie wypracowało się „normy” i spanie z dzieckiem jest już codziennością.

Gdzie tkwi problem?

Wiem, wiem, mogłabym odesłać ich z kwitkiem do swojego pokoju kładąc się obok, tuląc czy głaszcząc, aż zasną i wrócić do siebie. Ale po co? Dziecko wtedy się wyczula i z każdym szmerem otwiera oczy a Ty spędzasz przy Jego łóżeczku mnóstwo czasu zamiast sama odpocząć… Zastanawiałam się nad tym, dlaczego tak jest. Za ciemno w pokoju, strach, przyśniło się coś, niewygodnie i mogłabym tak wymieniać. W pokoju mają dosyć jasno, wszystko widać po ciemku, lampka nie pomaga, Lilce wręcz przeszkadza, Więc co? Wszystkie moje domysły są do skreślenia i pach żarówka nad głową się zapala – bezpieczeństwo. Tak, to jest to! Układanka zaczyna się składać – przecież Julek właśnie jak poszłam do pracy kilka razy nas odwiedził, minęło, od pójścia do przedszkola znów zaczął z nami sypiać często. Lilka – ten oto przypadek to zazdrość o Julka, chęć tulenia i bliskości. Tego właśnie nasze Maluchy potrzebują a po co im bronić. To będzie miało odwrotny skutek. Myślisz sobie , że jestem leniwa. Nie, nie jestem. Spotykam, i pewnie się jeszcze spotkam z opiniami co robię źle lub co powinnam zrobić – wysłucham, poczytam, ale zrobię swoje – bo to Ja znam Moje Maluchy najlepiej, nie Ania, Wiola czy Kasia…

Historia lubi się powtarzać

Dzieci chyba tak mają – boją się. Na pytanie czego, dlaczego, odpowiedzą – nie wiem. A może nie chcą powiedzieć? Rozmowy nie pomogły, przynajmniej na razie i zostawiłam ten temat. Będąc dzieckiem miałam podobnie – przestraszyłam się czegoś podczas snu i nie chciałam spać sama w pokoju. Było to tematem żartów w moim domu, a siostrzane kłótnie kończyły się zastraszaniem „nie będziesz spała u mnie w pokoju”. Potrzeba zrozumienia i zapewnienia bezpieczeństwa, by dziecku zapewnić wewnętrzny spokój, by może zapomniało o tym, o czym nie chce nam powiedzieć. Do tego potrzebuje czasu. Dlatego dałam zielone światło do naszej sypialni – chcesz spać z nami ok, wskakuj, utulę pocałuję przytulę. Na ten czas tego moje Maluchy potrzebują. Nic nie trwa wiecznie. Może w przyszłości napiszę 10 sposobów jak odzwyczaić dziecko od spania z rodzicami (haha), ale jeszcze nie teraz. 🙂

Spanie z dzieckiem – ile to będzie trwało?

Tyle ile będzie trzeba? Nie wiem, może jak Borys podrośnie, zobaczy jak jest i też wskoczy do naszej ferajny? Sprzedamy wszystkie łóżeczka i będziemy spać w jednym haha.  A tak na serio. Nie wiem, może się mylę, ale pokazane nowego miejsca do snu byłoby dobrym rozwiązaniem. Gdy byłam w ciąży z Lilką, musiałam podkraść Julka łóżeczko. Kupiliśmy mu inne, takie Jego, wytłumaczyliśmy na swój sposób by go zachęcić i tadam. Pięknie spał, spał do minionego września. Kiedyś będzie trzeba zrobić pokój dla tej naszej złotej trójki, by pomieścili się. Jak to zrobię? Jeszcze nie mam pomysłu, ale to właśnie może zmienić naszą sytuację spania.

Chyba nie jesteśmy sami? Śpicie z Maluszkami?

 

Może cię zainteresować