MISZMASZ

Model rodziny

Model rodziny i powrót do przeszłości

Wrócę do przeszłości. Jak wyglądał model rodziny? Trochę powrotu do przeszłości. Moja rodzina składała się z dwójki rodziców i trójki rodzeństwa. Różnica wieku była zróżnicowana –  ja najmłodsza. Jako mała dziewczynka czy później jako nastolatka obserwowałam naszą rodzinę. Dzień wyglądał bardzo podobnie do kolejnego, rodzice do pracy, my do szkoły, odrabianie lekcji, wyjście na podwórko, wieczór i dzień jak co dzień. Nie było tego wspólnego czasu rodzice – dzieci. Wiedziałam zawszę, że nie chcę aby moja rodzina, którą w przyszłości będę miała, była takim modelem. Jakim? Trochę sprecyzuje…

Mój tata wychodził wcześnie rano do pracy, wracał po południu, miał podane przez mamę do stołu i miał wysłużony odpoczynek- odpoczynek do końca dnia. Mama – mama to dobry duszek tej rodziny, starała się by ten tata zawsze na daną porę miał przygotowany obiad, sprzątała po obiedzie, prała, prasowała, sprzątała i krzątała się po kuchni aż do samego wieczora. W naszej rodzinie brakowało wspólnie spędzonego czasu. Nie pamiętam byśmy całą rodziną pojechali na wakacje, na wycieczkę rowerową a po niej piknik. Jedyne co pamiętam to święta, to była chwila, a później wszyscy rozchodzili się i było jak zawsze. Chociaż z tym wszystkim nie byłam sama, widziałam więcej takich rodzin. Smutne ale prawdziwe.

Czy się zmienia…?

Nigdy, przenigdy nie podobało mi się, to, że to kobieta musiała robić wszystkie prace domowe, wychować dzieci a mężczyzna, wystarczyło, że pracował i wszystko mu się należało. Pewnie w niektórych rodzinach tak zostało. Na szczęście zauważam, że to wszystko się zmienia. Zauważyliście to? Coraz częściej małżonkowie to nie tylko kobieta i mężczyzna, ale przyjaciele, drużyna, która gra do jednej bramki. Mianowicie to, że w rodzinach jest podział obowiązków, i dzieci są na pierwszym planie, przynajmniej u nas tak jest. Taki model rodziny chcę wykreować w naszym domu – miłość, szacunek, ale także połączyć to z obowiązkami. Nie zapominając o czasie dla nas.

Zawsze dążyłam do tego by w naszej rodzinie panowało równouprawnienie, czasem są wyjątki, że podejmuje decyzję Pan Mąż lub ja. W zależności od tego kto się lepiej na czymś zna. Ja daję wolną rękę w doborze sprzętu elektronicznego, a mój wybranek mi w urządzaniu mieszkania – a na koniec wspólna decyzja. Samowolka teraz raczej nie, że ty rób swoje ja będę robiła swoje. Każdy ma jakieś obowiązki, mniej więcej równo podzielone a także wspólne jak na przykład gotowanie :). Nie ograniczamy się tylko na pokoju z zabawkami. Gdy mieliśmy tylko Julka, sadzaliśmy go na kuchennym blacie a on „gotował” z nami. Fajne to było i wracam do tego z wielkim uśmiechem. Teraz jakbym posadziła moją „Świętą Trójcę” to nie mielibyśmy miejsca gdzie ugotować  i pewnie co zjeść 🙂

Jak pojawiły się dzieciaki, to staramy się by każda wolna chwila była spędzona wspólnie – nie, że tata przychodzi z pracy uwali się przed telewizorem i to by było na tyle. Jak było ciepło głównie wychodziliśmy na spacer lub po prostu na plac zabaw. Teraz gdy pogoda byle jaka zazwyczaj jesteśmy w domu, ale tu też jest jak spędzić czas. Byle razem, nie ważne jest tak bardzo jak. Ważne by było ciepło rodzinne, dopisywał humor i luz, wyluzowanie jak najbardziej. Chcę aby moje dzieci miały spokojne dzieciństwo z udziałem rodziców MAMY i TATY… Jak jest u Ciebie, samowolka, respekt, wszyscy gracie do jednej bramki i jesteście jak przyjaciele?

 

 

Może cię zainteresować