Bez kategorii

Mama wraca do pracy…

Bałam się tego momentu, kiedy będę musiała zostawić mojego malucha na  dłuższy czas pod opieką innej osoby. Strasznie się przywiązałam do mojego synka, to chyba normalne. Nawet wyjście do kina było dla mnie mordęgą i wpatrywaniem w telefon czy nie dzwoniła „aktualna opiekunka” (w postaci kogoś z rodziny J). Przedłużyłam jak mogłam swój czas na pozostanie z synem. Na szczęście miałam ponad 60 dni niewykorzystanego urlopu wypoczynkowego, co spowodowało, że byłam z maluchem ponad 14 miesięcy.

Wiadomo, przed pójściem do pracy zastanawiałam się nad opieką dla mojego malucha. Jest kilka rozwiązań – żłobek, opiekunka czy może dziadki. Ech…mętlik w głowie. Metodą eliminacji wybiłam sobie z głowy opiekunkę. Nie wiem czemu ale aktualnie bałabym się zostawić obcą osobę z moim dzieckiem w moim mieszkaniu.

Pozostał żłobek i rodzice. Żłobek- bardziej tu ufam niż opiekunce. Może dlatego, że jest tam grupa osób, nie wiem. Z jednej strony posłanie dziecka do żłobka wiązałoby się z chorobami, a ja nie mogłabym pozwolić sobie aby pójść na zwolnienie. Z drugiej strony myślałam, że kończy się piękna pogoda i wychodzenie z malcem na plac zabaw a kontakt z dziećmi by się przydał. W żłobku by miał i kontakt z dziećmi i może nauczył się troszkę samodzielności. Może jego problem z jedzeniem obiadów by się zmienił jakby widział inne dzieci, że jedzą. Ale to gdybanie w niczym nie pomaga.

Jeśli chodzi o opiekę dziadków nad szkrabem wiąże się to z przeprowadzką rodziców do nas.  Jednak zostawiam dziecko pod opieką znajomych osób, które będą dążyć do tego by ich wnusio był najedzony, przebrany, wyspany, wychuchany i wydmuchany.

Z tych trzech opcji wybraliśmy nr 3 🙂 Tylko teraz  pytanie czy się zgodzą? Na szczęście tak. Bez problemu wsiedli w autobus i przyjechali .

Minęły ponad dwa tygodnie opieki rodziców nad naszym maluchem. Tak jak myślałam najedzony, czyściutki, wybawiony itp. To są plusy. A minusy…oj jest ich trochę. Z uwagi na to, że dziadek czy babcia pozwala na rzeczy, których nie pozwala mama czy tata, jest lepszy. Człowiek dąży do celu by wyuczyć w dziecku co można a czego nie, wystosuje granice i nic. Wszystko na marne. Dużo byłoby wymieniać, ale czy jest sens? Najważniejsze aby naszemu dziecku nie działa się krzywda, to jest najważniejsze…

Wiadomo, że są plusy i minusy wszystkich z opcji. Przykro jest pozostawić dziecko wychodząc do pracy, bo czatuje przy drzwiach i czuje, że jest moment, kiedy rodzice wychodzą. A gdy wyjdą, czasem płacz zza drzwi. Po drzemce szukanie po mieszkaniu mamy czy taty a  może gdzieś są. I najfajniejszy moment w dniu –  przemiło jest wejść i zobaczyć, że ktoś tam na nas czeka i biegnie ucieszony do drzwi by uwiesić się na szyję mamy niczym naszyjnik i tulić się.

Może cię zainteresować