MISZMASZ

Jestem uzależniona…Uwierzysz?!

Uzależniona – walka z samym sobą

Nigdy nie twierdziłam, że jestem idealna i raczej daleko mi do ideału, ale jest jedno ale… Chcę być najlepsza pod każdym względem i wydusić z siebie wszystko co jestem w stanie dla Nich dać. Do tego potrzeba mi dopalaczy w postaci —> mnóstwo cierpliwości, otuchy…no i kawa jest mi bliska. A to wszystko dlatego, że spędzam z Nimi każdą chwilę, jestem na każde zawołanie, w chorobie, szczęściu, zabawie, pierwszym kroku. Jestem dla Nich nianią, gosposią, pielęgniarką, sprzątaczką ale w tym wszystkich…MAMĄ. Po tym wszystkim wpada się w wir uzależnienia. „Muszę ugotować Im obiad, Muszę Ich przebrać, Muszę się z nimi pobawić” w tym wszystkim MUSZĘ zamieniam na CHCĘ i chcę by pozostało tak jak najdłużej. To od Nich jestem tak uzależniona i nie potrafię sobie z tym poradzić. Spójrz mi w oczy i powiedz – czy to już choroba? 😛

Sami w wielkim mieście

I tu tkwi problem. Od samego początku jesteśmy zdani tylko na siebie. Wyjazd z miasta rodzinnego wiąże się niestety z koniecznością liczenia tylko na siebie. Wiem, wiem, nikt nam nie kazał – to nasz wybór. Mogliśmy wybrać jedno z rodzinnych miast by się osiedlić, podrzucać Dzieciaki do dziadków, uczestniczyć w niedzielnych obiadkach itd. Byłoby fajnie…może kiedyś marzenia o małym białym domku hihi 🙂  Przez to, że każdą chwilę spędzamy razem, nie umiem Ich – moich Maluchów zostawić pod dłuższą opieką z kimś innym. Myślenie „kto jak nie mama zajmie się Nimi najlepiej”? Wiem, że krzywda im się nie stanie ale tęsknota i połączenie filmu „Final Destination” bierze wszystko ponad to. Zostawienie Ich jest jak stawianie mnie pod ścianą – tak jak np. konieczność pobytu w szpitalu. Robię błąd? Po części tak, bo nie umiem wywieźć dzieciaków do dziadków nawet na weekend. Boję się tych kilometrów i…rozstania. Nie „dorosłam” także do zostawienia moich Maluchów z nianią. Trudno, karierowiczka ze mnie żadna! Mamą na etacie chcę jeszcze pozostać 🙂

Odwyk

Jestem uzależniona od moich Dzieciaczków i dobrze mi z tym. Tak bym o sobie powiedziała, ale jak każda osoba uzależniona powinna się leczyć to i ja powinnam  haha 🙂 Jak myślicie? Może taki odwyk w postaci weekendowego wyjazdu byłby skuteczny. No dobra! To ja się piszę 🙂 i znów pojawia się…ale…ale z kim Je – moje najsłodsze Maluchy zostawić? Czy są jacyś chętni? Tak, z jednym, może jeszcze do dwójki się by znaleźli chętni ale jak się ma troje to…odwyk musi poczekać…

 

 

 

Może cię zainteresować