MISZMASZ

Jakość, ilość, cena – co mają ze sobą wspólnego?

Na co stawiacie?

Jakość, ilość, cena…hmmm i tu kombinacje alpejskie bo, jeśli stawiam na jakość to mam mniejszą ilość i w wyższej cenie lub stawiam na ilość w niższej cenie to jest słabszej jakości. Co się bardziej opłaca? Z moich kalkulacji wynika, że lepiej kupić coś dobrej jakości, trudno, że droższe i będę miała mniej, przeboleje. Wiecie co jest tego plusem? Moje zadowolenie, satysfakcja! Jeśli jest coś lepszej jakości, posłuży nam dłużej i pieniądze, które zainwestujemy w to coś, zwróci się nam w ten sposób, że zamiast kupować na gromadę wystarczy nam jedna porządna rzecz.

Na przykładach

Może to co napisałam wyżej jest zamotane, ale wierzę, że zrozumiane. Najłatwiej pokazać to na przykładach. Od razu zaznaczam, że nie zawsze tańsze jest gorsze a droższe musi być najlepsze. Zacznę od zabawek. Jakie zabawki kupujecie? Firmowe czy no name? Ja mam w domu takie i takie a do kompletu trójkę dzieci – dwójkę bawiącą się tymi zabawkami a trzecie niedługo zacznie. I w tym przypadku bardzo cenię sobie jakość, materiał z jakiego zrobione są te przedmioty oraz atesty, które posiadają. Większość zabawek, która została kupiona, sprezentowana dla dzieci jest markowa, ale to nie znaczy, że droższa. Kupowałam zazwyczaj w momencie przecen poświątecznych lub przez Internet no i…prezenty.  Zabawki te służą nam do tej pory i są chyba niezniszczalne. To samo mogę powiedzieć o ciuchach i tu posłużę się marką Mothercare, to dopiero inwestycja 😛 Dostałam ciuchy wspomnianej firmy od koleżanki. Były noszone przez dwójkę dzieci, później moją dwójkę i w międzyczasie jeszcze mojej siostry córcia i… znów trafiły do mnie 🙂 I mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jakbym wiedziała, że uda mi się mieć dzieci jedno po drugim na pewno bym kupiła ciuchy tej marki. Jednak firma wycofała się ze sprzedaży stacjonarnej w naszym kraju.

Czy stać Cię na to?

Jak wspomniałam wcześniej mamy zabawki firmowe i no name. Ostatnio robiliśmy przegląd zabawek w pokoju dziecięcym i…kilka wyrzuciliśmy. Były to zabawki no name, którym złamała się jakaś część, coś odpadło, były po prostu wybrakowane. Co się z tym wiąże? To że nie posłużą do kolejnej zabawy. I powiem tak – pieniądze wyrzucone w błoto. Nie należę do osób, które lubią „wyrzucać” pieniądze. Jakbym te kilka zabawek zebrała i podliczyła, to w sumie nie były takie tanie na ten krótki ich żywot. W to miejsce miałabym na prawdę jedną, dwie a może trzy zabawki, które by wytrwały dla najmłodszego. Jednak nie dały rady 😛 Zabawka na raz mnie nie interesuje, bo wiem, że będzie musiała trochę wytrwać w naszym domu… Są też rzeczy, które nie muszą służyć nam na dłużej dlatego wtedy stawiam na cenę i bardziej się opłaca 🙂 Na co Ty stawiasz? Jakość, ilość, cena?

Może cię zainteresować