MALUCH

Jajko niespodzianka a Hallo Dzi

Zaczęło się od jajka

Tak, jajko niespodzianka – o tym piszę. Mój syn, ma skończone dwa lata. Umie odpalić sobie kompa i powiedzieć „mamo, tuba!”. Nie pękam z dumy ani się tym nie zachwycam ale… Na szczęście wszystko w granicach normy, ewentualnie nieuwagi rodzica. Co za tym idzie? Katowanie filmików jak jakiś pan czy pani otwiera czekoladowe jajko niespodziankę – ile ma to wyświetleń? szkoda gadać! Mój syn już dotarł chyba do końca Internetu… Jak on to znalazł? Nie wiem, nie przyszłoby mi do głowy, że takie rzeczy są nagrywane…

Przejadło się?

Wracając do tematu – jajka niespodzianki, nie jestem fanką dawania słodyczy dzieciom, ale jak już się trafi od dziadka, babci, cioci, wujka… niech ma. Jednym z pierwszych słodyczy było właśnie czekoladowe jajko niespodzianka. Moje oczy były w szoku, że Młody aż się trzęsie do tego jajka, naoglądał się tych filmików.  Myślałam, że chodzi o czekoladę, ale niekoniecznie, chodzi tu o zawartość – niespodziankę. Co dzieci widzą w tych jajkach? Niespodziankę? Jakąś pierdółkę co po chwili rzuci w kąt. Zaraz, zaraz, myliłam się. Jedną z pierwszych była znana chyba mamom dziewczynek – Hello Kitty. Bez niej ani rusz – drzemka – z Hello Kitty, zakupy – z Hello Kitty, w samochodach podczas zabawy jeździła – Hello Kitty. To chyba jedyna trafiona dla niego „niespodzianka”. A nawiązując do niej, krótka historyjka…

Dziecięce porównania

Przyszła na świat, nasza córeczka… Podczas przebierania, ubierania, zabawy czy na zwyczajne „dzień dobry” mówiliśmy do niej „hallo, cześć” – coś w tym stylu. Podłapał to syn i ochrzcił swoją siostrzyczkę „hallo Dzidzi” lub w skrócie „hallo Dzi”. Jest jakieś podobieństwo? 🙂 Może chodziło o dresik Hello Kitty, bo takowy córcia ma. To już w ogóle szał, był żal, że on takiego nie ma…No cóż, jak chce to niech do niej tak mówi. Wierzę, że to z miłego skojarzenia i z sympatii.

 

Może cię zainteresować