MALUCH

Dwójka a trójka dzieci co to za różnica?

Kto pyta nie błądzi.

No właśnie. Tak to jest w macierzyństwie, że rozmowa wcześniej czy później zmierza na drogę, chyba Cię nie zdziwię…dzieci. Tak więc znajomi z jednym dzieckiem, pytają nas jak to jest mieć trójkę dzieci. Po chwili odpowiedzieli sobie na to pytanie „bo już dwójka, trójka czy nawet więcej dzieci to już bez różnicy, nie?!” I tu moje zdziwienie, zakrztuszenie i niedowierzanie. Serio?! Tak myślicie? To grubo się mylicie…

Dwójka a trójka dzieci, co to za różnica?

Ano taka, że mam dwie ręce, dwie gałki oczne, jedną parę uszu i brak możliwości nagrywania komunikatów w głowie i włączenia repeat. Nawet jak jest nas dwoje – ja i Pan Mąż nie jest łatwo przegadać towarzystwo, zwrócić na siebie uwagę, gdy chcesz coś zakomunikować. Trzeba mieć odporne gardło na donośne mówienie 😛

Każde z nich potrzebuje uwagi rodzica, i tak los chce, że zawsze, ale to zawsze w tym samym momencie. Czy to zbieg okoliczności? Raczej nie. Huragan przechodzi przez mieszkanie codziennie. Porządkiem mogę się cieszyć kilka godzin – jak posprzątam wieczorem jak oni śpią. Rzadko kiedy widzę puste dno kosza od prania, posprzątane pokoje czy mniej naczyń w zmywarce. Do tego oni ciągle chcą jeść (haha taki żarcik) 😛  i nie wychodzisz z kuchni. Gdy już wydaje mi się, że są ogarnięci tzn. ubrani, skorzystali z toalety, najedli się, siadam i słyszę „mamo, chce mi się pić, w bidonie już nie mam”. Także tego…

Nie wspomnę o sojuszach i spiskach przeciwko rodzicom. Wiecie, że rocznikowy sześciolatek, czterolatka i trzylatek trzymają sztamę tak, że jeden kryje drugiego? I to dochodzenie…kto mówi prawdę? Bywam w domu z jednym dzieckiem, z dwójką ale najczęściej z trójką. Jedno, dwójka zajmie się sobą, bez względu w jakiej konfiguracji. Jednak jak są wszystkie razem, nie jest łatwo o kłótnie, obrażanie się, bójki o jakąś rzecz. Tego raczej nie przeskoczę.

Usypianie, karmienie jak to robić skoro nas dwoje a ich troje? W tej sytuacji trzeba się zorganizować. Byliście z nami jak Borys się urodził? Każde z dzieci potrzebowało jeszcze obecności rodzica. Dlatego też, Pan Mąż usypiał Julka, Lila upodobała sobie huśtawkę w salonie a Borys bujak. Później Julek i Lila na łóżku piętrowym a Borys w łóżeczku. A teraz Borys i Juli na łóżku piętrowym a Lila sama. W tym momencie Starszaki zasypiają same, Borys potrzebuje jeszcze mojej obecności by zasnąć. Karmienie? Lila i Borys są bardzo samodzielni, Juli trochę mniej, ale to chyba już wiecie 😛

Trójka to już watacha ?

Zawsze chciałam mieć trójkę dzieci i takie miałam założenie. Gdy już mam swoją Świętą Trójcę, dostrzegam „rarytasy” bycia rodzicem jednego i dwójki dzieci. Szczególnie teraz, gdy Lili i Juli są na feriach u babci i został nam Borys. Jest dziwnie, cicho, życie poukładane, i… mamy też dużo czasu. Czasem to jest potrzebne, wyciszenie się, robienie NIC, ale z czasem… Nuuuda co nie? 😛 Jest wtorek, a ja już tęsknię za tymi moimi Łobuzami wiesz?!

Tak jak miałabym opisać posiadanie trójki dzieci, krótko i zwięźle? Z mojego punktu widzenia jedno, dwójkę dzieci przedszkolnych jesteś w stanie ogarnąć bez problemu. Jednak trzecie dziecko (także przedszkolne) i więcej, umieściłabym o większym poziomie trudności. Wydawałoby się, że nie ma różnicy w posiadaniu dwójki lub trójki dzieci, ale uwierz jest. I zgodzę się również ze stwierdzeniem małe dziecko mały problem, większe dziecko większy problem. W tym jest bardzo dużo prawdy. Starsze dzieci są już ciekawe świata, chcą wszystko dotknąć, zobaczyć, naśladować starsze rodzeństwo i dorosłych, podejść to tu to tam. A jak już masz takie trzy egzemplarze to zaczyna być „ciekawie”. Powiem Ci jednak jedno, jeśli miałabym możliwość by cofnąć czas do bycia mamą jedynaka lub dwójki, nie zrobiłabym tego!

A Ty ile masz dzieci?

 

Może cię zainteresować