NASZE M

Dom czy mieszkanie?

Dom czy mieszkanie

Dom to miejsce na ziemi, w którym chcemy czuć się bezpiecznie, spędzać czas z rodziną, odpocząć. Bo kto nie marzy o domu pełnego radości, zapachu pysznego rosołu, domowego ciacha, widoku swojego pięknego, przytulnego wnętrza. No kto? Chyba każdy z tyłu głowy myśli o takim miejscu. Jednak ludzie dzielą się na takich, którzy chcą mieć dom a inni mieszkanie i na takich, którzy na obecną chwilę, takiej możliwości nie mają. W związku z tym, trzeba spełniać swoje marzenia po małym kawałku i doceniać to co daje nam życie.

Zmieniając mieszkanie na mieszkanie, zadawano nam pytania czemu nie dom lub szeregówka – masz dzieci, przecież fajnie mieć swój ogródek. Oczywiście, że tak! Mimo, że decyzja o zmianie mieszkania była spontaniczna, analiza za i przeciw również się odbyła. Temat pt. dom czy mieszkanie był poruszany codziennie. Znaliśmy swoje potrzeby i to jest droga do sukcesu. Jest wiele powodów, dla których wybraliśmy mieszkanie, chociaż mały biały domek także się marzy, no (!) bardziej Piotrkowi niż mi, ale…

Póki co dom to nie nasza bajka. Wiemy, że chcemy mieszkać w Warszawie, a budowa domu w Stolicy nie jest na naszą kieszeń. Działki w Warszawie można znaleźć mniej więcej od 600 tys. zł do kilku milionów zł. Do tego budowa domu… Co do zakupu działki pod Warszawą, mamy podzielone zdanie – Piotrek na TAK, ja na NIE. Jak we wszystkich sprawach mieszkaniowych się zgadzamy, tu póki co nie. Drogą kompromisu wybraliśmy mieszkanie. Tu jednak mi zapala się lampka o dojazdach dzieci do przedszkola, później szkoły. Chcę aby ten czas był jak najkrótszy, póki są małe. A może kiedyś…

Jakie były nasze oczekiwania?

  • Miejsce – Warszawa i kropka. Mieszkaliśmy na Ursusie, Pradze i Ursynowie, wszędzie mieszkało nam się dobrze. Nie mieliśmy żadnych uprzedzeń. Ważne dla nas było, aby mieszkanie było w stanie deweloperskim, do obejrzenia na żywo a nie tylko na projekcie.
  • Mieszkanie – nie chcieliśmy mega dużego mieszkania (kto by je sprzątał ! :P). Chcieliśmy zmieścić się na ok 80 m2, a priorytetem były 3 oddzielne sypialnie. Na poprzednie mieszkanie zdecydowaliśmy się w momencie, jak była dziura w ziemi. To nie to samo jak wejść, obejrzeć, wizualnie zaplanować przestrzeń, poczuć klimat.
  • Placówki: żłobek/przedszkole/szkoła w niedużej odległości – jako, że mamy dzieci, to było dla nas istotne.
  • Cena – przeznaczyliśmy sobie sumę, której nie chcieliśmy za nic przekroczyć.
  • Czas – nie mieliśmy go dużo, dlatego poszukiwania nasze były okrojone. Inwestycji, które były już do obejrzenia nie było za wiele z naszymi „zachciankami”.

Dlaczego nie zdecydowaliśmy się na dom?

  • Dojazd – dla Piotrka żaden problem, by dojeżdżać do podwarszawskiej miejscowości, gdyż jest mobilny i lubi jeździć autem. I to jest moje przeciwieństwo. Nie dość, że nie mam prawa jazdy, to boje się je zrobić i… do tego ten stracony czas na dojazdy. Tego także chciałam uniknąć, siedzenia w samochodzie kilkadziesiąt minut dziennie, po to by np. odwieźć dzieci do przedszkola.
  • Spontaniczny pomysł – wystawiliśmy mieszkanie na sprzedaż i w międzyczasie szukaliśmy kąta dla siebie. Także musieliśmy działać szybko by znaleźć mieszkanie, które już było gotowe do zamieszkania. Nie mieliśmy czasu na budowę domu.
  • Czas budowy – nawet jeśli znalazłabym dom w dobrej cenie, nie zdecydowałabym się na niego. Dlaczego? Jak już miałabym mieć dom, to chciałabym sama go zbudować, w sensie, że sama wybrać projekt, taki by nas zadowalał. Chciałabym poczuć jak jest stawiać własny dom od pierwszego fundamentu. Budowa domu jest jednak czasochłonna, a nas gonił czas 🙂
  • Koszt działki – ceny działek w Warszawie są kosmiczne, przynajmniej dla nas 😛 I nie mówię tu o centrum, ale o obrzeżach Warszawy.
  • Cena – wybudowanie domu jest tańsze od zakupu mieszkania – mówią. Postawienie domu w stanie surowym może tak, ale gdy weźmiemy pod uwagę zakup działki, budowę domu, ogrodzenie, wyposażenie wnętrza to już robi się ładna sumka.
  • Samemu ogarnąć – dla niektórych to sama przyjemność zająć się ogrodem, skosić trawę, ogrzać dom. Jednak te całe fajerwerki miną i nie będzie chętnych nawet do ogarnięcia trawy.

Coś za coś…

Jak jest u Was, czym się kierowaliście wybierając swoje miejsce na ziemi?

 

Może cię zainteresować