MISZMASZ

Doceń to co masz…

Moja świąteczna refleksja

Święta Bożego Narodzenia wywołują we mnie refleksje. Nawołują do czasu jak ja spędzałam święta. Gdy tylko się ściemniło ubieraliśmy się w podskokach do babci na Wigilię. Rodzice zawsze popędzali nas byśmy szybko wyszli z mieszkania i poczekali na mega mrozie, po to, by oni mogli podłożyć nam w ten czas prezenty pod choinką. My o tym wiedzieliśmy, tylko nie chcieliśmy by się domyślili 🙂 A ja pamiętam to jak przez mgłę, miałam zaledwie kilka lat.

Co jeszcze ze Świąt Bożego Narodzenia pamiętam…rodzinę za stołem, a właściwie to kilka stołów ze sobą złączonych. Było takie ciepło i było czuć magię świąt. Póżniej Pasterka i chowanie cukierków do kurtki, by po pasterce móc je zjeść, gdyż w dzień Wigilii obchodziliśmy ścisły post. Pierwszy i drugi dzień świąt był bardzo rodzinny, długi spacer na wieś do drugich dziadków. A było tak zimno, nie to co teraz. Mieliśmy czerwone nosy i poliki a wystające kosmyki włosów zamarznięte od mrozu. Mimo, że musiałam iść kilka kilometrów pieszo przy około -20 stopniach C, bardzo miło wspominam ten czas. Powrotna droga była dość szybka, bo najczęściej spieszyliśmy się na Kevina samego w domu 🙂 Wtedy objadaliśmy się niecodziennymi pysznościami zrobionymi przez mamę. Uwielbiam te wspomnienia. I wiele razy powtarzam sobie „doceń to co masz”.

Doceń to co masz…

Nie miałam za wiele, gdy byłam dzieckiem, nie dostawałam tego co chciałam, cieszyłam się z każdej drobnostki, którą otrzymałam. I cieszę się z tego, wiesz?! Zostałam nauczona tego, że to nie prezent na święta jest najważniejszy a wiara, miłość i rodzina. Bo to jest najważniejsze, gdy rodzi się dziecko, a w tym przypadku – Bóg się rodzi. Nie wszyscy o tym pamiętają, że to nie jest święto światełek i ozdób a urodziny KOGOŚ, kto przyszedł na świat wieki temu. Owszem, uwielbiam ozdoby, ten świąteczny przepych, ale w tym wszystkim pamiętam o tym, że święta po coś są. I chciałabym nauczyć tego moje dzieci. Jednak w tych czasach nie jest łatwo. Dziecko jest mądrzejsze ode mnie, powie mi listę zabawek, którą chciałby dostać od Mikołaja. A Mikołajów mamy sporo, którzy chcą rozpieszczać nasze dzieci 🙂 No cóż, taki mamy klimat. To nasze szczęście, że nasze Maluchy mogą mieć to czego nie miałam ja. Doceniasz to, co masz, a raczej kogo? Umiesz? Ja umiem, i dziękuję Bogu, za to co mi dał. Mam męża, mam trójkę zdrowych dzieci, mam dach nad głową i mam co jeść. „Wieczny prezent” na Święta Bożego Narodzenia już mam – Rodzinę, niczego więcej mi nie trzeba.

Na koniec chcę Ci życzyć zdrowia, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, poczucia magii Świąt, otulenia miłością i…doceń to co masz 🙂 Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!!!

 

 

 

Może cię zainteresować