MISZMASZ

Co was łączy? Czyli 5 tatusiowych cech w maluchu.

Od samego początku słyszałam Maluchu, że jesteś podobny do taty. Na siłę szukałam jakiegoś podobieństwa do siebie. Znalazłam – kolor włosów hehe. No i to byłoby na tyle. Ale i to może się jeszcze zmienić.  Nie dość, że wizualnie jesteś kopią to charakterem też nie szczędzisz. Cały tata, przeczytajcie…

  1. Otwarte oczy

Uwielbiam widok śpiących dzieci. Nie dlatego, że mam spokój ale dlatego, że to słodki widok. Przyglądając się często synkowi jak był niemowlęciem czy nawet teraz, zauważyłam te półotwarte ale śpiące oczka. Pomyślałam – cały tata. Co prawda nie lubię tych półotwartych oczu podczas snu u męża, początkowo było to przerażające. Z biegiem czasu się przyzwyczaiłam. Natomiast u malucha jest to też mylące bo jak czasem podglądam czy śpi to mam momenty zawahań.

  1. Wieczorny obżarciuch

Nadchodzi wieczór, i co? Moich dwóch chłopaków w kuchni. Jeden robi, drugi podjada a później wspólna konsumpcja a u malucha czasem tylko degustacja. Czasem nie chodzi tu o głód ale o to, że tata wcina to ja mu potowarzyszę i też mi się coś dostanie. A później młodego docelowa, można nawet powiedzieć, że druga kolacja czyli tak zwany „miś”. Moje głodomory.

  1. Gadżety elektroniczne

Oj i tu się mam! Jak jeden się dorwie to drugi czatuje, kiedy zwolni się jakiś gadżet. Ten widok siedzących na kanapie dwóch „dzieci” wpatrzonych jak w obrazek w jakieś pierdoły, bo dla mnie to są pierdoły. Czasem kłótnia bo jeden drugiemu zabiera, te dzieciaki. Denerwujące jest to strasznie.  Bo ten większy dla świętego spokoju pokazuje jak to nowe coś działa a później to ja jestem ta zła co schowa. No w sumie są rzeczy ciekawsze, prawda? Chyba chcę sobie to wmówić, bo młody odziedziczył zainteresowanie takim sprzętem chyba w genach, ech! Na moje nieszczęście.

  1. Model jednej miny

Piękne chwile, fajna sytuacja – chcę to uwiecznić, ale jak? Szybko biegnę po aparat. Młody uśmiechnij się – mówię. W zamian za to dostaję smutne, znudzone spojrzenie. Ponowna próba i znów to samo i znów i znów. Przyglądam się bardziej i co? Można się domyśleć tej samej miny u tego starszego. No cóż, nie zawsze wszystko musi być jak ja chcę. Czasem się coś wybierze ale ciężki kawałek chleba…

  1. Czołg

Ech… ile razy już powtarzałam „patrz przed siebie”, „patrz pod nogi”, „uważaj” i nie tylko do tego małego ale do tego większego też. Oj tak, nie patrzą pod nogi, wdepną, nadepną, potkną się. Szkoda gadać…

Prawda tata? Tak jest? Czy wszystkie mamy tak się mają z tymi swoimi „dzieciakami”.

Może cię zainteresować