GADŻETY

Akcesoria

Co powinno znaleźć się w apteczce dla malucha? Jednym z najbardziej pożytecznych przedmiotów jest termometr. Wybraliśmy termometr elektroniczny microlife NC 150. Zauważyliśmy, że jest w promocji w Superpharm za 120 zł. Sugerowaliśmy się opiniami wyczytanymi na forach internetowych innych osób. Jesteśmy zadowoleni z tego sprzętu. Zaletą tego termometru jest wielofunkcyjność, można mierzyć nie tylko temperaturę ciała ale także wodę czy posiłki podawane dla malucha. Wystarczy po włączeniu, z boku przesunąć kategorie: człowiek lub otoczenie a następnie nacisnąć start by zmierzyć temperaturę. Jest bardzo prosty w obsłudze i wytrzymały. Kilka razy spadł nam na podłogę a nawet był zostawiony w przegrzanym samochodzie. Wymagał tylko ochłodzenia i do tej pory nam służy.

Kolejnym przedmiotem przydatnym dla malucha jest inhalator. Kupiliśmy go w nocy,  gdy nasz maluch nie dawał sobie rady z katarem. Mąż miał do wyboru dwa inhalatory. Aptekarka zaproponowała mu inhalator SOCHO AMINEB. Jest bardzo prosty w obsłudze. Wystarczy podłączyć go do gniazdka sieciowego, wlać wodę fizjologiczną do pojemniczka i przyłożyć maseczkę do noska, ust dziecka. Jest dość głośny, ale mój syn przy tym dźwięku zasypiał. Cena takiego sprzętu to 109 zł w aptece Ziko. Jak już jestem przy nosku, to podręcznym przyrządem jest aspirator do nosa. My mamy Fridę. Jest wygodna do codziennego użytku i utrzymania w czystości. Taki „odciągacz kataru” w zestawie z 4 filtrami kosztował niecałe 25 zł.

Nawilżacz powietrza jest bardzo przydatnym sprzętem. My zakupiliśmy nawilżacz firmy Emmerson model 5k126 w kształcie pingwinka. Jego cena nie przekraczała 100 zł. Urządzenie to ma na celu nawilżyć suche powietrze zazwyczaj w okresie grzewczym ale również używaliśmy go w upały. Nie wiem co mam sądzić o tym nawilżaczu, gdyż 2 razy nam się zepsuł. Bezproblemowa wymiana od ręki. Teraz nie był używany przez jakiś czas, zobaczymy jego sprawunek przez jesień i zimę, czy nam posłuży. Ogólnie mówiąc nie wydaje głośnych dźwięków i w tym przypadku nie przeszkadza gdy dziecko śpi.

Jeśli chodzi o proszek do prania, to używaliśmy dwóch – Lovela i Jelp. Dostaliśmy sporo próbek ze szkoły rodzenia.  Do obu proszków nie mieliśmy zastrzeżeń. Jak robiliśmy zakupy akurat w promocji był proszek Lovela za 19,90 zł. Do tej pory używamy tego proszku. Czytałam na forach internetowych, że ludzie piorą ubranka swoich pociech w proszkach przeznaczonych dla dzieci nawet do 3 roku życia, inni wcale. Mi nie przeszkadza kupowanie proszku dla dziecka, ale zdania w tej kwestii są podzielone.

Może cię zainteresować