CIĄŻA

A to wszystko siedzi w głowie

Syndrom wicia gniazda

Wiele razy słyszałam, że kobieta będąc w ciąży ma syndrom wicia gniazdka w pewnej fazie. Nigdzie nie jest to chyba określone kiedy, ale ma. Przynajmniej ja miałam. Ostatni miesiąc ciąży był takim momentem porządków, robienia miejsca na inne rzeczy. Praktycznie do ostatniego tygodnia zwlekałam do zrobienia wyprawki, ale tak jak wcześniej pisałam, to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to by być dobrze nastawionym i spokojnym. Do czego zmierzam?

Czas na poród??

Podczas piątkowej wizyty lekarskiej otrzymałam informację „jak nie urodzisz w weekend, to na pewno w tygodniu po weekendzie”, pomyślałam ale jak to, czas na poród, to już? W głowie siedziało mi jedno, kto zostanie z młodym jak my będziemy musieli jechać do szpitala? Rodzice przyjadą dopiero w poniedziałek wieczorem by już czuwać. Stres. Taksówka? Nie! Trzeba coś wykminić. Teściowa, tak, teściowa, może ona przyjedzie? Mąż telefon w rękę, tak przyjedzie. Uff, spokojnie, damy radę.
Dotrwaliśmy do poniedziałku wieczór, rodzice są na miejscu. Czas położyć się do łóżka. Poczucie spokoju, relaks, spokojnie, spokojnie oni już są, ma kto się zająć młodym. Mąż obok w pokoju usypia syna, wszystko jest na miejscu. I nagle kucie w podbrzuszu, myślę, maleńka daj odpocząć mamusi, tyle stresu się najadła. I znów trzask, trzask. Odliczaj, zobacz która godzina. 10 minut to samo, za 4 minuty to samo. Przychodzi mąż, mówię mu o tym, bez zastanowienia wyciąga spakowaną kilka dni wcześniej torbę i mówi jedziemy. Ale jak to, poczekajmy, może to te skurcze przepowiadające. Ubieraj się jedziemy – słyszę, najwyżej nas odeślą.

Nie odesłali. To był ten czas. Czas na poród. Czas spokoju, wtedy już wewnętrznego, że wszystko jest na miejscu – mąż w domu a nie w pracy, ma kto zająć się dzieckiem, i ja ze spokojną psychiką. A zmierzam do tego, że coś w tym jest, że to wszystko siedzi u nas w głowie i po części mamy nieświadomy wpływ na wiele rzeczy…

Może cię zainteresować