GADŻETY

Pierwsze akcesoria

Dziecko od kuchni. Początkowo, gdy nasz syn jeszcze nie siedział samodzielnie, karmiliśmy go w bujaczku. Zakładaliśmy śliniak czy pieluszkę aby nie ubrudził się w całości. Jednak nie trwało to długo. Śliniak jest dla niego złem, po jego założeniu, syn się denerwuje i ciągnie go by zdjąć, gdy mu się nie udaje płacze, tupie nogami i po jedzeniu. Od czasu do czasu próbuje zakładać śliniak, jak zdejmie sam to nie zakładam go ponownie, bo zależy mi aby maluch zjadł.

Kiedy zaczął sam już siadać, sadzaliśmy go w krzesełku do karmienia. Chcieliśmy siedzisko solidne ale też nie za drogie. Wybraliśmy na podstawie opinii przeczytanych na forach internetowych i opinii pracownika sklepu, krzesełko Caretero Magnus w cenie 230 zł w sklepie Tosia. Jest to sklep na warszawskim Ursynowie ale także możliwością zakupu przez Internet. Wspomniane krzesełko przeznaczone jest dla dzieci od 6 miesięcy do 3-4 lat. Jestem zadowolona z tego krzesełka, gdyż jest proste w utrzymaniu czystości. Wykonane jest z łatwo zmywalnego materiału. Posiada dwie tacki, jedna nakłada się na drugą. Możliwość regulacji wysokości. Posiada podwieszany kosz, gdzie trzymamy zabawki, by były pod ręką w czasie jedzenia malucha. Można zablokować kółka, regulować podnóżek i oparcie. Regulowane szekli. Mam nadzieje, że nasz syn będzie chciał w nim siedzieć i posłuży nam długo 🙂

Następnym przydatnym narzędziem w kuchni jest podgrzewacz do butelek i słoiczków. Kupiliśmy podgrzewacz firmy BabyOno za niecałe 60 zł, aktualna cena na babyono.pl to 72,99 zł. W naszym przypadku przydał się do podgrzewania mleka czy później słoiczków. Pasuje do każdego rodzaju butelek. Posiada regulację do podgrzewania w zależności na co się decydujemy – butelka czy słoiczek. Sam się wyłącza, chyba domyślnie, że podgrzał jedzonko dla malucha. W skład wchodzi również koszyczek do wyjmowania nagrzanych butelek/słoiczków.

Waga kuchenna też się przydaje. Posiadamy wagę firmy Hoffner zakupioną przez Internet za 35 zł. Przydatna jest w momencie, kiedy na opakowaniach kaszek jest napisane np. 50 g czyli 4-5 łyżek. Niektórzy wsypują „na oko”. Ja początkowo nie wiedziałam jaka ma być konsystencja kaszek, więc zdecydowałam się na dołączenie jej do grona naszych sprzętów 🙂

Gdy mój maluch zaczął jeść mleko modyfikowane, kupiliśmy dzbanek filtrujący Brita. Woda z kranu do najlepszych nie należy. Odkąd używamy ww. sprzętu nie osadza nam się kamień w czajniku. Czyli byliśmy spokojniejsi o podawanie mleka dla naszego synka. Dzbanek posiada wyświetlacz, na którym pokazuje zużycie filtra. Filtr zmieniamy mniej więcej co miesiąc. To zależy ile wody zostanie przefiltrowanej. Dokładnie nie pamiętam ile zapłaciliśmy za ten dzbanek, ale cena nie przekraczała 100 zł.

Jeśli chodzi o „zastawę stołową” dla naszego malucha to mamy wszystko z innej beczki. Nie kupowaliśmy żadnych zestawów. Na początku kupiliśmy miseczkę BabyOno, za około 7 zł i łyżeczkę też tej firmy dwupak za około 6 zł. To wystarczyło przez dłuższy czas. Od czasu, gdy nasz synek je kanapki, kupiliśmy talerzyk Campol za 8 zł. Jeśli chodzi o napoje maluch preferuje bidon z rurką (Campol za 14 zł). Na początku miał kubek niekapek Avent za 25 zł, ale służył on bardziej jako zabawka niż przyrząd do picia.

Może cię zainteresować